Jako motto do dzisiejszego posta najlepiej, według mnie, pasuje cytat z książki "Stukostrachy" autorstwa Stephena Kinga:
"Czasem człowiek sądzi, że ujrzał już dno studni ludzkiej głupoty, ale spotyka kogoś, dzięki komu dowiaduję się, że ta studnia nie ma jednak dna."
Zamiana w przypadku powyższego cytatu słowa "głupota" na słowa takie jak "podłość", "skurwysyństwo" etc bardzo dobrze oddałaby "problem" polskich mediów.
O tym, że media, dziennikarze głównego nurtu mają w III RP uprzywilejowaną pozycję nikogo nie trzeba niepotrzebnie informować. O tym, że żadnemu z "szanowanych" dziennikarzy nikt "nie patrzy na ręce" nie wolno nawet wspominać. Stwierdzenie, że media potrafią zniszczyć każdego "niewygodnego" przeciwnika obecnego układu, systemu (zwał jak zwał) niezależnie czy jest to pojedyncza jednostka, jak np. polityk, ksiądz, wykładowca czy też cała grupa ludzi, jak np. katolicy, mieszkańcy wsi, ludzie starsi niedługo będzie niczym w książce "Rok 1984" uważane za myślozbrodnię i karane więzieniem lub zakładem psychiatrycznym.
Media, nazwane kiedyś czwartą władzą, dziś są w Polsce dodatkowo jeszcze władzą ustawodawczą, wykonawczą i sądowniczą. A może po prostu nasza polityka zeszmaciła się do takiego poziomu, że jest teraz już tylko i wyłącznie częścią gry uprawianej przez największych medialnych graczy? Przecież to media dyktują i wymuszają na politykach język debaty publicznej! To media manipulują postrzeganiem przez nas świata. To media z frajerów, bandytów, oszustów i złodziei robią bohaterów, a z ludzi uczciwych, patriotów - hołotę, oszołomów, błaznów, idiotów.
Pozycja, jaką w III RP odgrywają media nakazuje, wręcz zmusza, zadać pytania: Czemu one tak naprawdę służą? Nie ma to bowiem nic wspólnego ani z demokracją, ani z pluralizmem, ani z jakąkolwiek przyzwoitością, etyką i moralnością. Najważniejsza jest prostacka i chamska sieczka, najważniejsza jest manipulacja, najważniejsze jest relatywizowanie rzeczywistości.
Przez cały okres PRL i cały czas trwania III RP starano się jak najbardziej skrajnie obniżyć wymagania intelektualne, estetyczne, duchowe etc Polaków. Przez cały ten czas próbowano wmówić, że wiedza o tak kluczowych w dzisiejszym świecie sprawach jak historia, gospodarka, kultura etc, to coś niepotrzebnego, a nawet hańbiącego każdego szanującego się obywatela. Zamiast zajmować się problemami istotnymi, szukać na nie odpowiedzi, wyciągać wnioski, lepiej obejrzeć "Trudne Sprawy", "M jak miłość" czy innego tasiemca, który ma tyle wspólnego z rzeczywistością, co Platforma Obywatelska z liberalizmem. Dziennikarze, a nade wszystko właściciele dominujących koncernów polskiego rynku mediów zdają sobie bowiem sprawę, że to oni są, mówiąc kolokwialnie "przewodnikami stada". "Stada" Polaków, którzy zostali tak wytresowani, że zrobią to wszystko i uwierzą w to wszystko, co przekazuje im przewodnik, niczym szaman w jednym z afrykańskich plemion.
Po roku 1989 polskie media wykreowały wielkie gwiazdy. Można powiedzieć nawet - kapłanów i proroków, którzy mają tak wielki autorytet, że nie zawahaliby się pouczyć Jezusa Chrystusa, gdzie i jak ma On zaparkować swojego osiołka w Jerozolimie. Te wielkie gwiazdy w gruncie rzeczy są po prostu zwykłymi pajacami, dla których najważniejsze sprawy państwa są nawet funta kłaków nie warte, ponieważ liczą się tylko sława, "uznanie", stan konta etc.
Adam Michnik, Jakub Wojewódzki, Janusz Palikot, Piotr Kraśko, Tomasz Lis, Monika Olejnik, Julia Pitera (żeby nie było, że jestem seksistą :D) etc - to tylko kilkoro głównych architektów obecnego porządku, jaki obserwujemy i w jakim mamy okazję żyć. "Obszar ich debaty", jeśli w ogóle można mówić o takim zjawisku, jest ograniczony do kilku najprostszych trików i manipulacji, do kilku prostackich słów, które mają za zadanie jedynie "zaszokować" i załatwić oficjalnie lub nieoficjalnie wielkie interesy.
Takie gierki to dzisiaj dla nas chleb powszedni. Kwestia patrzenia władzy na ręce, eliminacji patologii, rzetelnego przedstawiania ważnych i istotnych informacji jest dziś niemalże całkowicie wyeliminowana, a gdy ktoś poruszy już ten temat, to najczęściej zostaje to przemilczane. Główny nurt zdobył wyłączność na tworzenie wygodnych dla siebie opinii oraz marginalizacji tematów niewygodnych.
"Teraz, nasza ciemna polska maso, posłuchajcie! Wicie, rozumicie... My tu młodzi, piękni, opaleni, w ładnych garniturach wytłumaczymy w sposób prosty jak macie teraz myśleć - albo raczej: jak wam nie wolno myśleć! Złe myślenie jest bowiem źródłem obciachu, zaściankowości i faszyzmu. A skoro tacy nie jesteście, bo jesteście przecież fajnymi Polakami, to wam tak myśleć nie wolno. Żebyście więc nie myśleli, bo sami nie chcecie myśleć, bo my to robimy za was - zabawcie się! Te wszystkie programy, seriale są dla was! Przecież tego właśnie chcecie. My to wiemy, bo właśnie tak za was myślimy. A wy w trakcie oglądania myślcie o tym, że myślicie, a jak ktoś będzie wam w myśleniu o nie myśleniu chciał przeszkodzić, to my go załatwimy. Mamy monopol, każda władza robi to, co jej każemy i nie zawahamy się tego użyć".
Na tym "przesłaniu" dzisiaj zakończę, ale na pewno będę kontynuował jeszcze ten temat.
Tomasz "Geolog"
Pozdrawiam Serdecznie