Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa smoleńska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą katastrofa smoleńska. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 8 kwietnia 2013

Sprawdzam!

http://static3.wpolityce.pl/site_media/pictures/2011/02/15/cygvjasx.jpg

Tytuł może i nie jest zbyt oryginalny, bowiem używało go już wielu publicystów i blogerów, ale nie byłem w stanie póki co wymyślić lepszego.

Każdy pamięta jak przed wyborami prezydenckimi w 2010 roku pełniący wówczas obowiązki Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej zapewniał nas kilka, a nawet kilkanaście razy dziennie o tym, że "Państwo zdało egzamin". Dzisiaj - na 2 dni - przed 3. Rocznicą Katastrofy Smoleńskiej chyba tylko debil i/lub ktoś, kto dostał za to pieniądze, i/lub ktoś, kto ma w tym grubszy interes dalej wierzy w to kłamstwo.

Dzisiejszej, szeroko pojętej władzy w Polsce wydaje się, że jest ona w stanie stłumić, ośmieszyć, zmarginalizować, wykluczyć i w końcu zniszczyć pewną inicjatywę. Inicjatywę, która jest oparta przede wszystkim na patriotycznych emocjach.
Jak wielkim niebezpieczeństwem w dzisiejszej Polsce są tego typu uczucia nie muszę nikomu mówić. Już samo wmawianie, że patriota to faszysta, antysemita, podpalacz Polski etc, które wciąż tak wielu Polaków "kupuje" jest chyba tego najlepszym odzwierciedleniem.

Nadchodząca Rocznica Katastrofy Smoleńskiej uświadomiła mi, czym jest istota polskości. W mojej ocenie istotą polskości jest przede wszystkim to, że w trudnych chwilach jesteśmy w stanie rzucić wszystko na szalę, łącznie z własnych życiem, w imię takich wartości jak Bóg, Honor i Ojczyzna. To właśnie odróżnia ludzi, którzy 10.04.2013 pojawią się na Krakowskim Przedmieściu od lemingów, przedstawicieli mediów głównego nurtu i szeroko pojętej władzy. Tak, wiem - dzielę społeczeństwo na "Prawdziwych Polaków" i "zdrajców" czy coś w tym stylu. Jednak, kogo na dzień dzisiejszy bardziej obchodzi Polska? Kogo na dzień dzisiejszy bardziej obchodzi przyszłość naszej Ojczyzny? Od kogo można dzisiaj usłyszeć: muszę jak najszybciej uciekać z tego kraju? Kto skupia się w stowarzyszeniach, w których rozmawia się o polskich problemach, a nie tylko skupia się na czubku własnego nosa i myśli co będzie nie za rok, nie za 10 lat, nawet nie jutro, ale za 5 minut? Jeśli ktoś udowodni mi, że nie mam racji w mojej ocenie sytuacji i mentalności leminga i "nowoczesnego europejczyka", to uderzę się w pierś i wszystko odszczekam.
Każdy powinien zdać sobie jednak sprawę, że czy tego chcemy czy nie - Polska jest tym co łączy te dwa jakże różne obozy i tylko od każdego z osobna zależy czy chce tak naprawdę należeć do tej wspólnoty czy też zaufać kłamstwom "fajnopolactwa", opartego na manipulacji mającej swe początki przy "Okrągłym Stole" i roku 1989.

Takie postawienie sprawy jest radykalne, ale niestety Katastrofa Smoleńska i wszystkie związane z nią kłamstwa, manipulacje wyzwalają wśród wielu obywateli właśnie tak radykalne emocje. I w tym miejscu pojawia się właśnie chyba jeden z największych obecnie polskich dylematów. Czy uznanie perfidnie złej woli polskich władz i przeważającej części polskich mediów za zdradę Polski jest jednoczesnym powiedzeniem do 34% Polaków, którzy według najnowszego sondażu "Wiadomości" zgadzają się z wersją komisji Millera, "wy nie jesteście Polakami", ponieważ zawierzyliście zdrajcom i oddaliście im władzę nad krajem? Czy dla tych 34% Polaków zwolennicy wszystkich teorii i faktów przedstawionych przez Sejmową Komisję Antoniego Macierewicza, to również zdrajcy i zaślepiony z nienawiści ciemnogród?
A może o to właśnie chodziło? O zniszczenie resztek polskiej wspólnoty, ponieważ sytuacja, jaką przeżywamy w Polsce przez ostatnie 3 lata pokazuje jak bardzo nasze społeczeństwo zostało sparaliżowane. Jak wybrnąć z tego całego przemysłu nienawiści? Jak odtworzyć polską wspólnotę? Jak sprawić, żeby Polacy znowu się zjednoczyli, tak jak miało to miejsce wiele razy w naszej historii, że przypomnę Powstanie Warszawskie czy stan wojenny? To jeden z najważniejszych problemów, przed którym dzisiaj stoi nasze społeczeństwo.

Dzisiaj Donald T. zapowiada, że powstanie za nasze pieniądze z podatków specjalna komisja, która wyjaśni naszemu społeczeństwu, dlaczego raport Komisji Millera jest jedyną prawdą objawioną, a Antoni Macierewicz ze swoimi światowej sławy ekspertami, to ciaptaki. Mniejsza z tym, że będzie to miało miejsce za nasze pieniądze, które płacimy w podatkach. Obecna władza zawsze znajduje odpowiednie sumki na odpowiednie inicjatywy i/lub dla odpowiednich ludzi.
Warto przeprowadzić jednak w tym miejscu eksperyment myślowy. Czy taki człowiek jak prof. Binienda zaryzykowałby swoją całą karierę i cieplutko-lukratywną posadę, tylko dla swojego widzi mi się? "Skoro Antoni poprosił mnie o ekspertyzę, to zafałszuję wyniki, żeby się chłopina ucieszył, a ja pojawię się w programie u Pospieszalskiego." - takie słowa chciałyby przypisać profesorowi autorytety moralne. Czy według nich naprawdę wystarczy wypowiedź jakiegoś Łozińskiego, który kiedyś rąbał brzozę, żeby podważyć ekspertyzy i komputerowe symulacje światowej sławy polskiego profesora?
Skoro raport Komisji Millera jest tak "ach" i "och", a ustalenia komisji Macierewicza są głupie i kłamliwe, to może, do jasnej cholery, w końcu dojdzie do konfrontacji ekspertów obu zespołów? Czy to aż tak trudne? Skoro państwo zdało egzamin, to ja chciałbym się dowiedzieć, kto to państwo oceniał, bo jak dla mnie i wiem, że nie jestem sam wyniki zostały sfałszowane albo po prostu ktoś tu oszukiwał. Dlatego też każdy, komu jeszcze w jakimś stopniu zależy na kraju powinien w końcu krzyknąć do premiera, prezydenta i wszystkich, którzy odpowiadają za taki stan rzeczy, za te wszystkie kłamstwa i podziały: SPRAWDZAM! Odpowiedź drugiej strony, a raczej jej brak już niedługo nikogo nie zdziwi.

Mam nadzieję, że w środę znów zobaczę na własne oczy mickiewiczowską "LAWĘ", której siła przebije się przez medialny wulkan kłamstw i zapoczątkuje okres zmian i prawdziwą rewolucję sumień w Rzeczypospolitej Polskiej.

Tomasz "Geolog"
Pozdrawiam Serdecznie

czwartek, 4 kwietnia 2013

Bo w pamięci jest siła zaklęta...

http://www.portal.arcana.pl/upimage/L3VwbG9hZHMvRWtzcGVyY2kvTGVjaF9LYWN6eW5za2lfMS5qcGc,800,800,s.jpg

Chciałbym dzisiaj przypomnieć zaprezentowane przeze mnie w ubiegłym roku, na nieistniejącym już blogu, końcowe fragmenty trzech rozmów, jakie prof. Andrzej Nowak przeprowadził dla dwumiesięcznika "ARCANA" ze Śp. Lechem Kaczyńskim, które miałem zaszczyt i przyjemność przeczytać i o których Teoria Życia powiedział w komentarzu: "Po przeczytaniu tych trzech tekstów nawet największy leming powinien sobie uświadomić jak wielkim patriotą był Lech Kaczyński".

Oto zakończenie pierwszej rozmowy:

"[...] Andrzej Nowak: Tak to globalizacja i unifikacja [z Europą] zbiega się w kryzysie polityki z czynnikami "subiektywnymi", przypadkowymi - takimi jak jakość naszych politycznych przywódców i całej wspierającej ich elity...

Lech Kaczyński: Czasem wierzę tylko w jedno - może jest to wiara zupełnie naiwna, a na pewno nie naukowa. Wierzę jednak, że czasami stan nasilenia pewnych zjawisk negatywnych osiąga taki poziom, że coś pęka. Tylko jeżeli ten system pęknie, to już na pewno nie moje pokolenie będzie z tego korzystało - o co jestem zdecydowanie zły, nie uważam tego za naturalne.

Andrzej Nowak: Zostańmy przy tym strzelistym akcie nadziei, że coś się zmieni.

Lech Kaczyński: Bywały przecież rewolucje moralne. Porównajmy Warszawę roku 1855 i 1861, to były dwa różne miasta. Pierwsze, w zapaści po wydarzeniach z lat 1846 - 1848, kiedy mieliśmy rozbisurmanionych młodzieńców, którzy jeździli do Wiednia koleją wiedeńską na pijaństwo i łajdactwo, a polskiego ruchu niepodległościowego nawet nie było. A potem odrodzenie, no i w 1863 roku wybuchło powstanie, które trwało przez półtora roku w kraju o wyjątkowo słabych warunkach do wojny partyzanckiej...

Andrzej Nowak: Wszystko będzie inaczej, to jedyna zasada, która się sprawdza przy długoterminowym prognozowaniu - inaczej niż sobie wyobrażamy.

Lech Kaczyński: Głęboko chciałbym w to wierzyć. W tej chwili życie polityczne dostarcza dosłownie z godziny na godzinę przykładów, że będzie właśnie zupełnie inaczej, niż kiedyś sobie wyobrażaliśmy."
("Mogło być inaczej" - rozmowa z Lechem Kaczyńskim, "ARCANA" nr 33, maj-czerwiec 2000, s. 185-186)


10 lat po przeprowadzeniu tej rozmowy przeczytałem w książce "Od Polski do Post-polityki. Intelektualna historia zapaści Rzeczpospolitej", że w trakcie jest przeprowadzania pracujący w pokoju obok Jarosław Kaczyński odebrał telefon z informacją o upadku koalicji AWS - UW. Kilka dni później, "polityczny emeryt", jak to wynikało z rozmowy z prof. Nowakiem - Lech Kaczyński - otrzymał nominację na stanowisko ministra sprawiedliwości w rządzie Jerzego Buzka. Ta nominacja i rzetelne wypełnianie nowych obowiązków, jakie spadły na ówczesnego profesora Uniwersytetu Gdańskiego, który zakładał, że "nie jego pokolenie" doczeka politycznej zmiany w Polsce, otwarła drogę do prezydentury - najpierw Warszawy, a następnie Rzeczypospolitej Polskiej.


Kolejna rozmowa dla dwumiesięcznika "ARCANA" została przeprowadzona 6 lat później w Pałacu Prezydenckim. Dotyczyła ona głównie wizji historii Lecha Kaczyńskiego i miejsca w niej Polski. Pod koniec wywiadu prof. Nowak zapytał Śp. Prezydenta również o wizję przyszłości - Polski w Europie. Lech Kaczyński odpowiedział:

"[...] Lech Kaczyński: Żeby Europa pozostała silną, musi ograniczyć szaleństwa, które się w niej plenią, a które prowadzą do wymierania Europejczyków, do ostatecznego osłabienia jej cywilizacyjnej odrębności, jej specyfiki kulturowo-historycznej i gotowości do jej obrony, i obrony wspólnych interesów europejskich na forum globalnym. Żeby radzić sobie z narastającymi od początku tego wieku wyzwaniami, zagrożeniem "gorącą" konfrontacją z wojującym Islamem, z terroryzmem, ale także "zimną", ale niemniej istotną w dalekosiężnych skutkach rywalizacją (nie tylko gospodarczą) z Chinami czy Indiami. Europa musi znów wzmocnić siłę tworzących ją państw. Nie można ich likwidować czy zastępować tworami, jakby to pani profesor Staniszkis powiedziała o strukturze "sieciowej". Silne państwa, takie właśnie jak Chiny czy Indie, będą coraz silniejsze i wcale nie będą chciały naśladować współczesnej konstrukcji europejskiej, kwestionującej siłę państw. Jeśli nie chcemy podzielić losu Rzymu z V wieku, musimy państwa europejskie wzmacniać, a nie osłabiać. Państwo polskie powinno być ważnym elementem tej europejskiej wspólnoty. Wspólnoty, która się odradza, a nie zmierza do samozagłady.

Andrzej Nowak: Zapytam na koniec jeszcze o stosunek do Rosji, w tak szeroko zarysowanej przez Pana Prezydenta perspektywie. Czy - i jak - możemy znaleźć w tej perspektywie wspólny język z Rosją?

Lech Kaczyński: Rosja jest bardzo potrzebna światu. Ale problem znalezienia z nią wspólnego języka, to jest problem Rosji, a nie nasz. Rosja po prostu musi przyjąć do wiadomości fakt, że skończył się blisko trzystuletni okres (z małymi przerwami) jej dominacji nad Polską. To jest jedyny warunek. Oczywiście, nie możemy zapomnieć o Katyniu - tego Rosja od nas wymagać nie może. Bo nie chodziło tam o jakiś wybryk garstki enkawudzistów, ale o świadomie wykonaną decyzję eliminacji znacznej części polskich elit. Ale to nie jest dzisiaj główny problem w stosunkach polsko-rosyjskich. Problem jest prosty - uznanie, że są takie dwa państwa, całkowicie od siebie niezależne, o różnych potencjałach, ale niepodległe - i dlatego gotowe z obu stron do równoprawnego traktowania.

Andrzej Nowak: Tego pozwolę sobie na koniec tej rozmowy życzyć: żeby ten fakt, ten stan rzeczy był w ostatnim dniu urzędowania Pana Prezydenta jeszcze bardziej niż dzisiaj jasny, niepodważalny i uznany, tak przez naszych wschodnich, jak i zachodnich partnerów."
("Historia stosowana" - rozmowa z Lechem Kaczyńskim, Prezydentem RP, "ARCANA", nr 70-71, lipiec-październik 2006, s. 18-19)


Ostatnia rozmowa, którą prof. Nowak przeprowadził z Śp. Lechem Kaczyńskim miała miejsce równo trzy lata później - w lipcu 2009 roku. Oto jej końcowy fragment:

"[...] Andrzej Nowak: Czy Pan Prezydent widzi możliwość dotarcia z przekazem patriotycznym, wspólnotowym do nowego pokolenia, które zdaje się oddalać coraz bardziej od poczucia wspólnoty, od rozumienia jej historyczno-kulturalnego sensu?

Lech Kaczyński: W tej chwili to jest ogromnie skomplikowane. Falowanie społecznych nastrojów jest niezwykle trudno przewidywalne. Po zaspokojeniu innych potrzeb, bardziej materialnych i indywidualnych, mam nadzieję, iż przyjdzie czas na zaspokojenie potrzeby tożsamości i znaczenia swojej wspólnoty. Staram się sprzyjać temu wszystkiemu, co w zdrowy sposób budzi takie właśnie potrzeby, Temu przecież służy dobrze Muzeum Powstania Warszawskiego, temu służy prowadzona przeze mnie polityka odznaczeniowa, hucznie obchodzone - często zapomniane dotąd - rocznice ważnych wydarzeń z naszej, zwłaszcza XX-wiecznej historii. W tej chwili mam nadzieję, że arcybiskup Kazimierz Nycz, pozwoli mi zorganizować odpowiednio wielkie obchody 25-rocznicy męczeńskiej śmierci księdza Jerzego Popiełuszki. Staram się wykorzystać każdą dobrą okazję, by Polakom przypomnieć, skąd się bierze nasza wolność i nasza tożsamość.
Moim problemem nie jest to, żeby coś wymyślić, tylko to, żeby ze swoimi inicjatywami przebić się przez swoisty medialny wulkan kłamstw na temat mojej prezydentury. Mój wybór z 2005 roku został przez znaczną część dysponującej mediami elity III RP uznany za "nieprawomocny" - i tak pozostaje do dziś. Przeciw tej walce znacznej części mediów z wszystkimi niemal istotnymi aspektami polityki, jaką staram się prowadzić, nie mam innego sposobu, jak tylko próbować docierać konsekwencją swoich działań do obywateli.

Andrzej Nowak: Kropla drąży skałę... Może w końcu wydrąży. Bardzo dziękuję Panu Prezydentowi za rozmowę."
("Rozważania o prezydenturze i polityce polskiej" - ostatnia rozmowa "Arcanów" z Preydentem RP, Lechem Kaczyńskim, "ARCANA", nr 92-93, marzec-czerwiec 2010, s 343-344)


Dziwić może zachowanie delegatów "cywilizacji zachodniej", którzy kolejno odmawiali przybycia na pogrzeb Prezydenta! Dziwić może niemalże natychmiastowy powrót do języka jakiego używano przed katastrofą smoleńską. Dziwić może wiele innych faktów i wypowiedzi. Nikogo nie może natomiast dziwić, że Śp. Prezydent Lech Kaczyński użył tak mocnego stwierdzenia jak "medialny wulkan kłamstw".

Kropla drąży skałę. Kłamstwa raportu Millera zostają codziennie obnażane i piętnowane. Coraz więcej osób widzi jak wielkim człowiekiem był Lech Kaczyński. Wiele teraz zależy już tylko od nas - czy będziemy wierni jego ideałom, które wyznawał przez całe swoje życie czy też damy się zmanipulować "medialnemu wulkanowi kłamstw".

Tomasz "Geolog"
Pozdrawiam Serdecznie

środa, 6 marca 2013

Ferdynand Goetel - "Zachód i Katyń"

Tak jak wczoraj zapowiedziałem - zamieszczam dzisiaj kolejny tekst Ferdynanda Goetela, pt. "Zachód i Katyń", który został po raz pierwszy opublikowany w piśmie "Wiadomości" w 1951 roku. Uniwersalizm tego tekstu tego tekstu sprawia, że ja osobiście nie czuję 62 lat różnicy między dniem dzisiejszym, a datą jego publikacji. W miarę możliwości, bardzo proszę Drogi Czytelniku, żebyś spojrzał na ten tekst również przez pryzmat katastrofy smoleńskiej...

Zresztą, cóż będę się rozpisywał. Niech samo przemówi pióro Mistrza - Ferdynanda Goetela.
Zapraszam do lektury:

http://www.pamietamkatyn1940.pl/upload/obowiazekpamieci/goetel_w_lesie_kat.jpg

"Pamiętam dobrze opór wśród tzw. miarodajnych czynników w Warszawie, jaki musiałem pokonywać w 1943 r. wyjeżdżając do Katynia. Po powrocie stoczyłem całą walkę, by sprawę narzucić polskiemu Czerwonemu Krzyżowi. W pierwszych dniach nie chciano jeszcze uwierzyć, iż zbrodnia jest dziełem bolszewików. Później, gdy wymowa zdarzenia stawała się coraz bardziej wyraźna, zrozumiano wreszcie całą grozę zbrodni, jej znaczenie polityczne. Wstrząs moralny nie był zapewne tak silny, jakby się tego można było spodziewać. Lata okupacji oswoiły już ludzi ze zbrodnią. Szaleństwo niemieckie przyczyniło się do tego, że Katyń oszołomił tylko na krótko opinię polskiego społeczeństwa. W chwili bowiem, gdy prasa i megafony niemieckie głosiły patetycznie szczegóły o Katyniu i piętnował Rosjan, pierścień gestapowców otoczył getto warszawskie, dokonując gigantycznych zbrodni wyniszczenia zamkniętych w nim Żydów. Przeciętny warszawiak, mając na oczach dowód tego, co popełnić są w stanie Niemcy, położył i Katyń na ich karb. Ludzie przenikliwsi zdawali sobie jednak sprawę, że wymordowanie jeńców polskich w Katyniu jest dziełem Rosjan. Wszakże był to okres, w którym działała już instrukcja "Burza" [1]. Przyspieszyć klęskę Niemiec, przyczynić się do niej, zaważyć w chwili zwycięstwa - oto były cele zbyt ważne, by występować z oskarżeniem przeciw jednemu z niemieckich sprzymierzeńców.

- Ja pana rozumiem - rzekł mi pewien konspiracyjny polityk.
- Sprawa jest ważna i nawet ma znaczenie historyczne, ale taktyka nie pozwala jej podejmować dziś.

Taktyka... Myślałem nieraz o niej. Pojęcie to ma z pewnością wielkie znaczenie w działaniu politycznym. Cóż jednak stanie się, gdy zastosujemy taktykę w sprawach moralnych? Czy można usprawiedliwić wytyczenie jakiegoś 38 równoleżnika na mapie sumienia, i osądzić, że jest to strefa nieprzekraczalna? A jednak linię taką wytyczono. Próba przełamania jej przez Sikorskiego skończyła się gorzką nauczką dla nietaktownych Polaków. Rosja zerwała stosunki dyplomatyczne z Polską, Zachód przyjął ten fakt do wiadomości, wszystko razem było wstępem do opuszczenia sprawy polskiej przez Zachód. Zmieciony z powierzchni ziemi, Katyń nie przestał istnieć jako zagadnienie moralne, dziś najcięższe i wciąż domagające się rozwiązania.

Taktyka spowodowała znane już umycie rąk przez trybunał norymberski. Taktyka zmusiła i Polaków, że na procesie norymberskim przedstawili jedynie bezimienną i słabo opracowaną broszurę i nie zdobyli się na stanowczy głos protestu, choć powinni byli już wiedzieć, że na arenie politycznej niewiele mamy do wygrania. Taktyka każe w sprawie Katynia milczeć oficjalnej opinii zachodniej i po dziś dzień. Jest co prawda w Ameryce komitet do sprawy Katynia pod przewodnictwem ambasadora Bliss-Line'a, człowieka najlepszej woli, ale drzwi Departamentu Stanu są dla niego zamknięte. Znana jest historia raportu ppłk. Van Vlieta [2]. Wiemy, że raport ten zniknął w tajemniczych okolicznościach. Nie mamy żadnych wątpliwości, czyja ręka dokument usunęła. Śledztwo podobno się toczy. Należy przypuszczać, że toczyć się będzie długo, tak długo jak tego wymagać będą względy taktyczne w stosunku do całej sprawy katyńskiej. Sądzę też, że dla Polaków jest rzeczą obojętną, kto i w jakich okolicznościach sprzątnął raport Van Vlieta. Ważne jest wytoczenie sprawy, która pomimo wszystkich taktycznych starań, dojrzewa i nabiera dynamicznego ciężaru, tak jak nabierają go zbrojenia całego zachodniego świata. Słyszę nieraz głos, że wytoczenie sprawy katyńskiej zbiegnie się z trzecią wojną światową. I chyba nie będzie inaczej. Wśród licznych spraw moralnych, powodujących dziś rozdźwięk pomiędzy Rosją i Zachodem, Katyń jest sprawą osobliwego znaczenia. Sam jeden wystarcza, by wywołać i usprawiedliwić wojnę.

Dobrze więc się stało, że wyszedł drugi nakład książki o Katyniu [3]. Czytelnik polski na obczyźnie jest już podobno przesycony relacjami z czasów okupacji. Odwracając się od ubiegłych lat, zapomina jednak, że rezygnuje tym samym z całego naszego przewodu, którym nie jest 'martyrologia', lecz właśnie nie wymierzona dotąd sprawiedliwość. Nie o mesjanizm chodzi, ale o nieustępliwe, wytrwałe i twarde żądanie rozrachunku. Świadectwem tej postawy jest właśnie książka o Katyniu.

Nie ma potrzeby roztrząsać jej z punktu widzenia dokumentacji. Przytoczone w niej fakty są już dostatecznie sprawdzone i skontrolowane. W nowym wydaniu książka zawiera niepodane dotychczas ilustracje i relacje, wyjątek 'katyński' z pamiętników Churchilla oraz sprawozdanie o amerykańskim raporcie ppłk. Van Vlieta. Innowacją jest również skorowidz nazw miejscowości i nazwisk.

Ale czy w następnym wydaniu nie należałoby omówić następstw, jakie wywołała zbrodnia katyńska? Nie chodzi mi tu o zdarzenia areny polityki światowej, ale o los kilku osób związanych ze sprawą katyńską. Pierwszą z nich jest dr med. Grodzki, który razem ze mną był w Katyniu w delegacji polskiej. Według posiadanych przeze mnie informacji, za których ścisłość ręczyć nie mogę, dr Grodzki został zamordowany przez bojówkę komunistyczną w lasach pod Jabłonną, jeszcze w 1943 roku [4]. Jak się przedstawia ta sprawa? Osobą drugą jest prokurator dr Martini, który po wejściu bolszewików do Polski prowadził dochodzenie katyńskie z ramienia prokuratury polskiej. Martini, jak wiadomo, został zastrzelony. Powodem miała być zemsta uwiedzionej przez niego dziewczyny, córki kompozytora Maklakiewicza. Zabójczyni, czy też zabójców nie pociągnięto do odpowiedzialności [5]. Byłoby rzeczą ważną, gdyby sprawa Martiniego została oświetlona, chociażby w zakresie znanych nam faktów i dat. Trzecią osobą jest Iwan Kriwoziercow, najważniejszy dziś nieżyjący świadek oskarżenia. Kto miał możliwość zetknąć się z tym człowiekiem i z jego furią wewnętrzną, z jaką chciał dojść prawdy o Katyniu, jak ważny był los i życie Kriwoziercowa. Przybył on do Anglii wraz z II Korpusem. Uzyskał prawo azylu i pracował na równi z innymi w jednym z prowincjonalnych miast Anglii. Przed dwoma laty zmarł. Autentycznej wersji jego zgonu nie można ustalić. Według jednym powiesił się na baraku, według innych zamordowano go w bójce w barze publicznym. Pytam, czy znane jest orzeczenie coronera ustalające przyczyną gwałtownej śmierci? Gdzie jest mogiła Kriwoziercowa? Sądzę, że ów 'dalszy ciąg' Katynia nie powinien być zlekceważony. Stanowi on ostrzeżenie nie tylko dla ludzi związanych ze sprawą katyńską pośrednio czy bezpośrednio. Jest przestrogą dla całego świata. Jest próbą posiania lęku i zdławienia każdego człowieka, który przezwycięża zmowę milczenia i przekracza równoleżnik wykreślony przez tchórzostwo i obawę spojrzenia prawdzie w oczy. Jest i świadectwem, że ręka skrytobójcza i kierująca nią wola działa nieprzerwania.

W dziejach ludzkości było wiele zdarzeń okrutnych i haniebnych. Wyrównane nie zostały nigdy, gdyż rozrachunek pomiędzy sprawiedliwością a zbrodnią nie jest nigdy zupełny i nie ma możliwości odpłacić złoczyńcy tą samą monetą okrucieństwa. Sprawiedliwość wydaje więc wyrok, na jaki ją stać - sumienie świata, choć i świadome, że nie wszystko zostało rozliczone, kładzie krzyż na sprawie.

Tak stało się ze zbrodniarzami wojennymi Niemców. Żadnej jednak ze zbrodni niemieckich podobnie jak żadnej ze zbrodni popełnionych dawnymi czasy, świadomie nie przemilczano. I nie ma doprawdy wypadku, by cenzura, ta oficjalna i ta publiczna, popierała skrytobójcę, nie dopuszczając w ogóle do wyjaśnienia przewodu zbrodni. I tu jest 'moralne' zwycięstwo, które odniósł i odnosi ciemny zbrodniarz katyński nad całym 'oświeconym' światem zachodnim, zwycięstwo, którego my, naiwni, romantyczni Polacy, zrozumieć nie chcemy i nie możemy, gdyż wchodzi w grę cała nasza wiara w Zachód i moralną wartość jego kultury."

1. Kryptonim planu i akcji zbrojnej AK w 1944 roku, który zakładał stopniową mobilizację oddziałów i atakowanie wycofujących się wojsk niemieckich, aby przywrócić władzę państwa polskiego przed wkroczeniem Armii Czerwonej.
2. Amerykański oficer John H. Van Vliet jako jeniec wojenny został skierowany przez Niemców do Katynia w kwietniu 1943 roku; przekonany o winie władz sowieckich, napisał w tym duch raport tuż po uwolnieniu w 1945 roku, który to raport został natychmiast utajniony przez Amerykanów i najpewniej zniszczony.
3. Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów z przedmową Władysława Andersa
4. Do dzisiaj niewiele wiadomo o dr Grodzkim, w tym o okolicznościach jego śmierci.
5. Roman Martini nie został zastrzelony - mordercy posłużyli się sztyletem i kluczem instalacyjnym. Jolantę Słapiankę skazano na 15 lat więzienia za współudział w zabójstwie. Do zabójstwa przyznał się też jej narzeczony, Stanisław Lubicz-Wróblewski, który po aresztowaniu zbiegł z więzienia i wstąpił do antykomunistycznej partyzantki. Ujęty ponownie, został skazany na karę śmierci - wyrok wykonano w 1947 roku.

Tomasz "Geolog"
Pozdrawiam Serdecznie

niedziela, 9 grudnia 2012

20 lat z Platformą Obywatelską!

 http://grafik.rp.pl/grafika2/680636,9.jpg

Muszę przyznać, że jestem zdziwiony największymi ekspertami w Polsce, którzy pochodzą oczywiście z ramienia Platformy Obywatelskiej. W zeszłym tygodniu bowiem właśnie Ci eksperci kilkakrotnie zwrócili się do posłów Prawa i Sprawiedliwości o rady i pomysły. Pierwszy zrobił to mój wielki faworyt, nijaki Paweł "Dupek" Olszewski, który powiedział wprost, że jeśli prezes Kaczyński i jego ludzie są tacy mądrzy, to niech podpowiedzą Donaldowi T. i jego ministrom, co mają zrobić, żeby uleczyć służbę zdrowia. Jeszcze większy ekspert, jakim bezapelacyjnie jest nijaki Radosław "Dorżniemy Watahę" Sikorski, powiedział, że tak naprawdę, to on nie wie, kiedy Rosjanie zwrócą Polsce wrak TU-154 M, mimo że już kilka, jeśli nie kilkanaście razy w ciągu ostatnich 32 miesięcy podawał datę odzyskania go, po czym jego koledzy oraz zaprzyjaźnieni dziennikarze, tacy jak np. Pani Magda Sakowska z Polsatu zwrócili się z pytaniem do posłów PiS i Solidarnej Polski, co powinien zrobić rząd, żeby odzyskać wrak?

Jest to naprawdę bardzo dziwne, a nawet na swój sposób fenomenalne, ponieważ geniusze, eksperci, autorytety i przede wszystkim fajni Polacy, pytają moherów, oszołomów, nienawistników i pisowskie bydło, co mają zrobić, żeby żyło się lepiej.

Powinniśmy być jednak jak najlepszej myśli, ponieważ były to zapewne momenty słabości spowodowane świątecznymi przygotowaniami oraz mikołajkami, bo przecież wiadomo problemy Polski problemami Polski, a prezent trzeba kupić, a choinkę ubrać. W związku z tym nie dziwota, że posłowie PO proszą o pomoc, skoro mają tyle na głowie.

Przygotowałem dzisiaj 20 wydarzeń, dzięki którym przez najbliższe 20 lat Polską będą rządzić najwięksi z największych ekspertów, bez których nie damy sobie rady.

I tak oto:
Rok 2013 - Zakończenie walk o budżet Unii Europejskiej na lata 2014 - 2020 - wielki sukces Donalda Tuska, który informuje, że już miał załatwić Polsce milion miliardów, kiedy nagle Kaczyński...

Rok 2014 - Mundial w Brazylii - Donald Tusk w obstawie sędziego Milewskiego i wielu innych osób, których nie zna i zapewne nigdy nie widział, musi udać się w drugą podróż życia

Rok 2015 - Awans Donalda Tuska na europejskiego dyrektora departamentu do spraw przyjmowania gości (czytaj: recepcjonistę w parlamencie europejskim)

Rok 2016 - 50 urodziny Tomasza Lisa, jednego z największych, najbardziej niezależnych i najbardziej bezstronnych polskich dziennikarzy, który wsławił się w walcem z faszyzmem i kaczyzmem

Rok 2017 - Radosław Sikorski informuje, że negocjacje z Rosjanami, dotyczące ściągnięcia do Polski wraku TU-154M zbliżają się ku końcowi.

Rok 2018 - 100. Rocznica odzyskania przez Polskę Niepodległości - Apel rządzących do niemieckich bojówek, aby ratowały Polskę przed falą faszyzmu, nikczemności, nienawiści i skrajnej nietolerancji

Rok 2019 - Znaki na niebie, takie jak: częściowe zaćmienie Słońca (6 stycznia), całkowite zaćmienie Księżyca (21 stycznia), całkowite zaćmienie Słońca (2 lipca) i obrączkowe zaćmienie Słońca (26 grudnia), które wyraźnie oznaczają nadchodzące zmiany

Rok 2020 - X Rocznica Katastrofy Smoleńskiej - przyjazd ponad miliona faszystów do Warszawy - nowy spot Platformy Obywatelskiej pt. "Tym razem oni na pewno pójdą na wybory"

Rok 2021 - Najnowszy plan remontu polskich autostrad połączony z wywiadem ze Sławomirem Nowakiem, w którym opowiada on, co należy robić, żeby osiągnąć perfekcję w przecinaniu wstęg

Rok 2022 - 70. Urodziny Bronisława Komorowskiego - impreza na którą zaproszono najważniejszych polityków z całego świata, takich jak Ambasador Mongolii i szaman plemienia Wuntsu w Burkina Faso

Rok 2023 - Wielki powrót do polskiej polityki Donalda Tuska, który obiecuje, że to ostatni raz jak będzie premierem

Rok 2024 - Wzrost niezadowolenia społecznego - obietnica obniżenia podatków przez rząd Donalda Tuska z 25% na 24,999%

Rok 2025 - Zakończenie badań nad próbkami TU-154M pod względem wykrycia na nich trotylu, połączone z jednoczesnym utajnieniem wyników

Rok 2026 - Stefan Niesiołowski zaczyna coraz bardziej tracić kontakt z rzeczywistością

Rok 2027 - 2 na 10 Polaków jest zestresowanych, reszta jest w Londynie

Rok 2028 - Pojawienie się pomysłu organizacji w Polsce Euro 2032

Rok 2029 - Pomysł organizacji w Polsce Euro 2032 ostatecznie upada

Rok 2030 - XX Rocznica Katastrofy Smoleńskiej - widmo powrotu IV RP i Kaczyńskiego do władzy realne bardziej niż kiedykolwiek

Rok 2031 - Zakończenie prac związanych z budową drugiej linii metra w Warszawie

Rok 2032 - Niezidentyfikowany ciek wodny jakim jest Wisła po raz kolejny daje o sobie znać uniemożliwiając otwarcie metra.

niedziela, 30 września 2012

Deja vu


Chciałbym dzisiaj krótko napisać moje przemyślenia dotyczące ostatnich wydarzeń związanych z katastrofą smoleńską, zakończonych atakiem Donalda T. na Prawo i Sprawiedliwość. Po raz kolejny okazuje się, że w Polsce nie wygrywają Ci, którzy mają rację, ale Ci, którzy mają większość i medialne wsparcie.

W 1989 roku, gdy wszyscy uważali, że władza ludowa jest słaba, a "Solidarność" silna, generał Kiszczak powiedział do swoich towarzyszy z PZPR, SB, MO et cetera: Towarzysze, nic wam nie będzie, nic się wam nie stanie, nikt was nie ruszy, będziecie bezpieczni i wasze pieniądze również, a w razie czego wezmę na siebie całą odpowiedzialność. "Solidarność" jest głupia i nie będzie w stanie odebrać wam ani przywilejów, ani emerytur.

23 lata później naśladowcą tegoż oto człowieka honoru, okazał się Donald T. mówiąc: Ewciu K., Tomaszku A. i pozostali, którzy jesteście umoczeni w sprawie katastrofy smoleńskiej nie bójcie się, bo nic wam się nie stanie, wezmę na siebie odpowiedzialność, a wy za lojalność zostaniecie nagrodzeni. Wstrętny PiS znowu gra trumnami i ma czelność zadawać pytania. Każdy się może pomylić i tak było i tym razem.

Panie Donaldzie T.! Skoro zadawanie pytań odnośnie katastrofy smoleńskiej, odnośnie związanych z nią kardynalnych błędów, zaniedbań, niedomówień jest graniem trumnami, nienawiścią, nikczemnością, rzucaniem bezpodstawnych zarzutów politycznych, to jestem ciekaw, jak czułby się Pan, gdyby okazało się, że w grobie, w którym znajduje się Pana dziadek z Wermachtu, leży tak naprawdę jakiś żołnierz Armii Krajowej albo nie daj Boże, jakiś żołnierz wyklęty? Z Pańskiego szacunku dla Wermachtu na pewno nie pozostawiłby Pan tak tej sprawy. Proszę o tym pomyśleć, zanim po raz kolejny zacznie Pan wraz z niezależnymi, ale jakże jednostronnie upolitycznionymi ekspertami pierdolić głupoty tak jak ostatnio.

Tomasz "Geolog"
Pozdrawiam Serdecznie

wtorek, 21 sierpnia 2012

Wywiad z Donaldem Tuskiem


Udało mi się przechwycić nieopublikowany wywiad anonimowych dziennikarzy z Donaldem Tuskiem.

- Panie Premierze, czy jest Pan w stanie wytłumaczyć nam wszystkim skalę, delikatnie mówiąc, nieszczęśliwych wypadków, jakie za rządów Pana partii ogarnęły Polskę, począwszy od afery hazardowej, przez katastrofę smoleńską, podniesienie podatków, najwyższe od 8 lat bezrobocie, szalejący nepotyzm, aferę Amber Gold itd.

- Szczerze mówiąc nie wiem o czym Panowie mówicie. Komisja śledcza i prokuratura wyjaśniły wszystkie aspekty związane z aferą hazardową. MAK i komisja Millera orzekły, że za katastrofę smoleńską winę ponosi Prezydent Kaczyński. Podatki wcale nie są takie wysokie, bezrobocie też. Ludzie związani z moim ugrupowaniem i ich rodziny, to najlepsi ludzie, jakich ma Polska, czego przykładem jestem ja. O sprawie Amber Gold nie mogę się wypowiedzieć ze względu na prowadzone od ponad 3 lat postępowanie przeciwko tej spółce.

- Od trzech lat? Przecież kilka dni temu prokurator zajmujący się tą sprawą powiedział, że postępowanie rozpoczęło się dwa tygodnie temu, a służby nigdy nie interesowały się tą spółką...

- Yyyyy... To jest dowód tylko i wyłącznie na to, że prokuratura znów jest upolityczniona i jak najszybciej będziemy musieli ją naprawić nową ustawą, dzięki czemu będzie tak niezależna jak do niedawna, kiedy to ścigała ludzi Prawa i Sprawiedliwości.

- Dlaczego od prawie pięciu lat mówicie wciąż o 'zielonej wyspie' i o tym, że w Polsce nie ma i nigdy nie będzie kryzysu, mimo że większość społeczeństwa uważa inaczej?

- To wszystko wina antyrządowej propagandy, którą można spotkać na niemalże każdym kroku. We wszystkich najważniejszych serwisach informacyjnych w telewizji, radiu oraz głównych gazetach opiniotwórczych nie możemy przeczytać ani jednego dobrego zdania o naszych rządach, mimo że naprawdę się staramy. Aktualnie walczymy o stworzenie snowboardowej drużyny parlamentarnej, co będzie niewątpliwie fenomenem na skalę ogólnoświatową, a wszyscy i tak nas krytykują. Najwięcej problemów mamy przez Prezydenta Lecha Kaczyńskiego, który wetuje każdą naszą nową ustawę, dlatego jesteśmy tak bezradni.

- Panie Premierze, proszę wybaczyć, ale Prezydent Lech Kaczyński zginął w Katastrofie Smoleńskiej 10 kwietnia 2010...

- Yyyyyyy... No widzi Pan. A mnie nikt o tym nie poinformował. Jest to doskonały przykład na to, że nawet moi informatorzy są przeciwko mnie. I jak ja mam naprawiać ten kraj proszę mi powiedzieć?

- Ale przecież o śmierci Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i 95 pozostałych pasażerów Tupolewa mówi się od dwóch i pół roku.

- Eeeeeeee... Można więc bez przeszkód wysunąć wniosek, że Lech Kaczyński do dzisiaj jest jednym z naszych największych przeciwników politycznych, który za wszelką cenę chce zaszkodzić Polsce i Platformie Obywatelskiej, aby do władzy wrzucił jego brat, który będzie aresztował wybudowane przez nas autostrady.

- Mówi Pan o tych sześciuset kilometrach przy budowie których upadały największe firmy budowlane i z których 500 km jest z powrotem w remoncie?

- Yyyyyyy... Eeeeeee.... Przed Euro latałem helikopterem i oglądałem te autostrady i zupełnie nie rozumiem jak mogło do tego dojść. Ktoś coś spieprzył! Trzeba go znaleźć i ukarać! Zapewne to wina wykonawców, z tą chińską firmą na czele, a także Prawa i Sprawiedliwości.

- Prawa i Sprawiedliwości?

- Ależ oczywiście. Przecież Jarosław Kaczyński tylko by krytykował i opowiadał jak to wszystko jest źle przygotowywane, beznadziejnie prowadzone, za drogie i w ogóle. Na pewno wszędzie na swoich agentów, którzy szkodzą wszystkiemu co robimy. Minister Gowin przygotowuje nową ustawę lustracyjną na podstawie której każdy Polak będzie musiał napisać oświadczenie czy jest PiS-owcem czy nie. Kłamstwa będą surowo karane, tak samo jak bycie PiS-owcem.

- Yyyyyyy...

- Ustalenia nowej ustawy nie będą obejmowały osób, które do 1 października zmienią swoją orientację polityczną.

- Co Pan powie na to, że Polakom żyje się coraz gorzej?

- Którym Polakom?

- Yyyyyy... Pańskim rodakom...

- Ale przecież ja jestem z Kaszub. Zawsze się tym szczyciłem. Między innymi dlatego też w 2007 roku na ulicach Warszawy, podczas kampanii wyborczej można było zobaczyć bilbordy z moją twarzą i podpisem "Donald Tusk. Rodowity Warszawiak".

- To nie jest odpowiedź na nasze pytanie. Dlaczego zmienia Pan temat Panie Premierze i unika odpowiedzi na pytaie?

- A Panowie co się tak dopytują? Pewnie jesteście z PiS-u! Od razu Was o to podejrzewałem, bo nikt normalny nie zadaje mi tak niewygodnych pytań!

- Nie jesteśmy z PiS-u, Panie Premierze i nie zadajemy trudnych pytań, tylko...

- To jest po prostu hańba! Macie tak fajnego premiera, czyli mnie, który tak ciężko zapierdziela na ten kraj, który tak dobrze harata w gałę i jeszcze jesteście przeciwko. WON do PiS-u! <trzask drzwi>


Nie wiadomo dlaczego powyższy wywiad nie został opublikowany, ani też dlaczego przeprowadzający go dziennikarze chcą zachować anonimowość.

Tomasz "Geolog"
Pozdrawiam Serdecznie