Tym postem chciałbym, przynajmniej na razie, zakończyć przemyślenia na temat II Wojny Światowej i Holocaustu, jakie zapisuje od czasu pokazania w Polskiej Telewizji Publicznej antypolskiej gadzinówki pt. "Nasze matki, nasi ojcowie".
Każdy zdaje sobie sprawę, że coś takiego jak prawda historyczna może być zakrzyczane, zapomniane lub zrelatywizowane, w związku z czym sukcesy są przedstawiane jako porażki, bohaterstwo jako hańba, a zdrada jako czyn chwalebny.
Na liście odznaczonych medalem "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata", który jest przyznawany przez izraelski Instytut Yad Vashen za udzielenie Żydom pomocy, znajduje się na chwilę obecną 6394 Polaków, czyli 26% wszystkich osób, które zostały odznaczone tym medalem (ich lista znajduje się TUTAJ) - najwięcej spośród obywateli wszystkich krajów, które były okupowane.
Medalem "Sprawiedliwy wśród Narodów Świata" zostali odznaczeni wszyscy Ci, których poświęcenie zostało sądownie potwierdzone przez ocalałych Żydów, zgodnie z procedurami przyjętymi przez Instytut Yad Vashen. Niestety, ale nie ma na tej liście miejsca dla tych, którzy stracili kontakt z uratowanymi albo trafili na ich trop, kiedy ci już nie żyli. Nie ma miejsca również dla tych, którzy uszli cało, kiedy Niemcy odkrywali ich związki z Żydami. Między uhonorowanymi przez Instytut Yad Vashen brakuje bardzo wielu Polaków, którzy ratowali życie ludzkie, którzy słuchali nakazów sumienia a nie rozkazów zbrodniarzy, którzy ryzykowali i niejednokrotnie poświęcali własne życie dla innych, często obcych i zupełnie nieznanych im osób i którzy w odróżnieniu od przedstawicieli francuskich kolei nigdy nie wystawili rachunku swoich strat i chorych żądań zadośćuczynienia.
Tak jak nikt dzisiaj nie mówi, nie chce mówić a nawet pamiętać o francuskim współudziale w "ostatecznym rozwiązaniu", tak samo nikt nie chce wspomnieć o tym, że pierwszym państwem wciągniętym w marcu 1939 roku przez hitlerowskie Niemcy w eksterminację Żydów była Słowacja, gdzie prześladowaniu poddano 90 tysięcy ludzi. Od marca 1942 roku, po lutowych rozmowach słowacko-niemieckich w Bratysławie na ten temat rozpoczęto zmasowaną deportację słowackich Żydów do Auschwitz Birkenau. Niemcy musieli wybudować w Birkenau na tę okoliczność nową komorę gazową, tzw. "Czerwony Domek", w którym można było w jednej partii zabić 800 osób. Oprócz nowej komory Niemcy zaopatrzyli wówczas swój obóz zagłady również w nowe krematorium. Z nowych nowych analiz historycznych wynika, że od początku po połowy 1942 roku w Auschwitz Birkenau zginęła większość słowackich Żydów.
Rząd Bułgarii wysłał na śmierć do obozu w Treblince 11 tysięcy Żydów z okupowanej przez Bułgarię Tracji i Macedonii, ale jednocześnie odmówił wydania obywateli bułgarskich.
Identycznie zachował się przywódca Rumunii - Ion Antonescu, który ochoczo pomagał Niemcom w mordowaniu Żydów z Besarabii, Naddniestrza i Bukowiny, ale w 1943 roku odmówił wysłania pozostałych rumuńskich Żydów do Bełżca.
Na Węgrzech wysłano 760 tysięcy węgierskich Żydów z brygad roboczych na front wschodni, gdzie większość z nich (stanowiąca, tzw. mięso armatnie) zginęła.
Wiosną 1944 roku Niemcy zajęli Węgry i rozpoczęły najbardziej masową akcję deportacji Żydów w historii Holocaustu, bowiem od 15 maja do 9 lipca 1944 roku wywieziono do Auschwitz około 434 tysiące osób. W ciągu 8 tygodni zamordowano 320 tysięcy ludzi. Ich zwłoki początkowo zakopywano w rowach, skąd następnie stopniowo je wydobywano i palono w krematoriach.
Nawet w Wyspach Normandzkich, należących wówczas do Wielkiej Brytanii i zajętych przez Niemcy w 1940 roku miejscowa administracja uległa i deportowała Żydów do Francji, skąd zostali oni następnie wywiezieni do obozów koncentracyjnych. Było ich tylko dwunastu, ale nie pomógł im nikt...
Zawsze w tym miejscu przypominają mi się słowa Martina Niemollera:
"Kiedy przyszli po Żydów, nie protestowałem. Nie byłem przecież Żydem.
Kiedy przyszli po komunistów, nie protestowałem. Nie byłem przecież komunistą.
Kiedy przyszli po socjaldemokratów, nie protestowałem. Nie byłem przecież socjaldemokratą.
Kiedy przyszli po związkowców, nie protestowałem. Nie byłem przecież związkowcem.
Kiedy przyszli po mnie, nikt nie protestował. Nikogo już nie było."
Podsumowując te wszystkie rozważania powiem, że w Polsce, tak jak w każdym innym kraju znajdowali się szmalcownicy. Jakie pobudki nimi kierowały, tego nie wiem, bo zapewne każdy miał inne. Jednak polskie podziemie w miarę możliwości każdego z nich złapało i karało. Wielu historyków uważa, że pomocy Żydom w czasie II Wojny Światowej kilkaset tysięcy Polaków i przynajmniej połowa z nich wraz ze swoimi rodzinami poniosła za to śmierć. Pozwolę sobie bowiem przypomnieć, to co napisałem w pierwszym poście pt. "Niemieckie mity a prawda historyczna":
Polska była jedynym krajem okupowanym przez Niemcy w czasie II
wojny światowej, w którym formalnie wprowadzono karę śmierci dla
każdego, kto ukrywa Żydów lub pomaga im w inny sposób!
Dopóki nie zmieni się myślenie naszych głównych, dominujących ośrodków opiniotwórczych, które mówi, że musimy za wszelką cenę uszczęśliwiać innych, często biorąc na siebie wszelką odpowiedzialność, dopóty takie skandale jak powstanie i emisja serialu "Nasze matki, nasi ojcowie" i wiele innych antypolskich działań, które podejmują polscy politycy się nie skończą.
Tomasz "Geolog"
Pozdrawiam Serdecznie