Chciałbym dzisiaj krótko napisać moje przemyślenia dotyczące ostatnich wydarzeń związanych z katastrofą smoleńską, zakończonych atakiem Donalda T. na Prawo i Sprawiedliwość. Po raz kolejny okazuje się, że w Polsce nie wygrywają Ci, którzy mają rację, ale Ci, którzy mają większość i medialne wsparcie.
W 1989 roku, gdy wszyscy uważali, że władza ludowa jest słaba, a "Solidarność" silna, generał Kiszczak powiedział do swoich towarzyszy z PZPR, SB, MO et cetera: Towarzysze, nic wam nie będzie, nic się wam nie stanie, nikt was nie ruszy, będziecie bezpieczni i wasze pieniądze również, a w razie czego wezmę na siebie całą odpowiedzialność. "Solidarność" jest głupia i nie będzie w stanie odebrać wam ani przywilejów, ani emerytur.
23 lata później naśladowcą tegoż oto człowieka honoru, okazał się Donald T. mówiąc: Ewciu K., Tomaszku A. i pozostali, którzy jesteście umoczeni w sprawie katastrofy smoleńskiej nie bójcie się, bo nic wam się nie stanie, wezmę na siebie odpowiedzialność, a wy za lojalność zostaniecie nagrodzeni. Wstrętny PiS znowu gra trumnami i ma czelność zadawać pytania. Każdy się może pomylić i tak było i tym razem.
Panie Donaldzie T.! Skoro zadawanie pytań odnośnie katastrofy smoleńskiej, odnośnie związanych z nią kardynalnych błędów, zaniedbań, niedomówień jest graniem trumnami, nienawiścią, nikczemnością, rzucaniem bezpodstawnych zarzutów politycznych, to jestem ciekaw, jak czułby się Pan, gdyby okazało się, że w grobie, w którym znajduje się Pana dziadek z Wermachtu, leży tak naprawdę jakiś żołnierz Armii Krajowej albo nie daj Boże, jakiś żołnierz wyklęty? Z Pańskiego szacunku dla Wermachtu na pewno nie pozostawiłby Pan tak tej sprawy. Proszę o tym pomyśleć, zanim po raz kolejny zacznie Pan wraz z niezależnymi, ale jakże jednostronnie upolitycznionymi ekspertami pierdolić głupoty tak jak ostatnio.
Tomasz "Geolog"
Pozdrawiam Serdecznie