II Prezydent III RP - Lech Wałęsa, legendarny przywódca "Solidarności", już na początku swojej kadencji o radę w sprawie wydarzeń w Moskwie, która miała dotyczyć tego jak ma się zachować poprosił... generała Jaruzelskiego. "Trybuna" pozwoliła sobie wówczas na zacytowanie autorytetu intelektualnego i moralnego - Andrzeja Szczypiorskiego:
"W świetle nieudanego Puczu Janajewa muszę wyrazić Wojciechowi Jaruzelskiemu uznanie. On, widząc, że kraj się sypie, potrafił oddać władzę bez jednego strzału" (SIC!).
Zadziwiająca jest logika Andrzeja Szczypiorskiego, która w moim przekonaniu ma za zadanie nic innego jak budowę mitu towarzysza generała. Szkoda tylko, że autorytet intelektualny i moralny nie wie bądź nie pamięta o wszystkich strzałach oddanych do niewinnych ludzi na Wybrzeżu, na Śląsku, o wszystkich nieznanych sprawcach z PRL, których przykłady swego czasu opisywałem.
Jeszcze bardziej mogą dziś zadziwiać wypowiedzi osób, które zabrały głos po tym jak KPN (czyli partia założona 1 września 1979 roku, nawiązująca do tradycji Józefa Piłsudskiego - Konfederacja Polski Niepodległej) zaproponował, by osoby odpowiedzialne za wprowadzenie Stanu Wojennego postawić przed Trybunałem Stanu.
Andrzej Szczypiorski nazwał tą propozycję "głupią i absurdalną".
Jan Rulewski (znany działacz "Solidarności"): "Interesuje nas przede wszystkim los ofiar stanu wojennego, sprawa katów jest mniej ważna" (SIC!).
Ks. Bronisław Dembowski (uczestnik Okrągłego Stołu): "Posłowie powinni zająć się formowaniem rządu, nową konstytucją. Po rozwiązaniu tego problemu Sejm może powołać komisję prawno-historyczną, która zajęłaby się oceną moralną stanu wojennego" (SIC!).
Do tego wszystkiego musiała się oczywiście dołączyć "Gazeta Wyborcza", która próbowała rozwiać ewentualne trudności 'polskiego inteligenta' z moralną oceną stanu wojennego. Zamieszczony w niej "sondaż" wykazał, że według połowy badanych wprowadzenie stanu wojennego było jak najbardziej uzasadnione i uchroniło to kraj przed interwencją ze strony ZSRR.
13 grudnia 1991 roku, w 10 rocznicę wprowadzenia stanu wojennego, zostaje opublikowany tekst Adama Michnika pt. "W imię przebaczenia", w którym to stwierdza on, że sowiecka interwencja w 1981 roku była jak najbardziej realna, a gdyby do niej doszło - "byłoby to czymś stokroć gorszym niż stan wojenny". Oprócz tego Adam Michnik w tym tekście pozwala sobie również postawić psychologiczno-polityczną diagnozę "pewnych kręgów społecznych":
"Do głodu sprawiedliwości, który jest obecny w żądaniach potępienia stanu wojennego, dołącza się także jakiś osobliwy antykomunizm, który przestał być duchową i społeczną walką o wolność, a stał się jedynie negatywnym spoiwem obozu politycznego, który określa siebie jako centroprawicę".
21 lat temu 'polskiemu inteligentowi' - czytelnikowi "Gazety Wyborczej" - został wskazany wróg. Wówczas nowy był tylko termin przystosowany do walki prowadzonej na arenie parlamentarnej. W gruncie rzeczy dotyczył on tej samej postawy, organizacji ideowo-politycznej, której reprezentantów Śp. Jacek Kuroń, kiedy odkrył "frondę" w łonie Komitetu Obrony Robotników, określił jako ludzi "o duchowości narodowo-chrześcijańskiej czy niepodległościowo-katolickiej". Dziś nazywa się ich faszystami, sektą smoleńską, kanibalami, bydłem, karłami moralnymi etc.