Każdy kraj ma swoje mity – Polska również. Niektóre mity są
jak najbardziej pozytywne, bohaterskie, heroiczne, budujące poczucie narodowej
dumy i przywołujące same pozytywne skojarzenia. Inne mity – a w tych
specjalizują się nasze mediodajnie – są mitami negatywnymi, mającymi wzbudzić w
narodzie poczucie wstydu, poczucie bycia kimś gorszym, poczucie
niedowartościowania etc. Czasami zdarza się również, że bohaterowie niektórych
mitów z dnia na dzień stają się dla niektórych zdrajcami, którym „nie wypada
podawać ręki”.
Władysław Kozakiewicz to postać, której chyba nikomu (może
poza niektórymi przedstawicielami mojego i młodszego niż moje pokolenia) nie
trzeba przedstawiać. Człowiek, który pokazał Ruskim „ten gest” był i jest dla
wielu Polaków bohaterem, autorytetem, uosobieniem polskiej dumy i waleczności,
natomiast dla innych (delikatnie mówiąc) niepoważnym „celebrytą”, który zdradził
Polskę i Polaków.
24 października 2013 roku w polskich księgarniach pojawiła
się (wydana przez AGORĘ) jego autobiografia nosząca „zadziorny” tytuł „Nie
mówcie mi jak mam żyć” napisana przy współpracy z redaktorem „Przeglądu
Sportowego” – Michałem Polem.